narzeczony nigdy nie zajmował isę tak zwanym space atrtem, ale jadnak wczoraj - chyab pod wpływem ogame i seriali sci-fi (tak to się pisze??)zabrał się za tworzenia planety...
Leżymy w łóżku, grubo po północy, ja wybudzona ze snu trochę
on: ale mi wyszła ładna planetka...
po 3 wyjątkowo oburzonym "COOO???!!!" z mojej strony i jego przerażeniu w oczach, zrozumiałam, że to problemy ze słuchem chyba, i nie chodziło bynajmniej o żadną brunetkę;)